Skomplikowana sprawa mieszkania komunalnego-proszę o pomoc!

Porad udzielają eksperci z...

Skomplikowana sprawa mieszkania komunalnego-proszę o pomoc!

Postautor: serena1989 » 2009-03-15, 23:08

Mam dość złożone pytanie. Proszę o jakąkolwiek pomoc tudzież poradę w mojej sytuacji bo już naprawdę nie wiem co zrobić.
Mieszkam w mieszkaniu komunalnym (niewykupionym) wraz z bratem, mamą i babcią (matką mojego ojca). Tutaj warto nadmienić, że rodzice od 7 lat są po rozwodzie, ojciec z nami nie mieszka, nie mamy z nim kontaktu, ale mieszkamy z jego matką z powodu oszustwa jakiego dokonała gdy rodzice się rozwodzili. Mianowicie wiele lat temu babcia miała mieszkanie komunalne (pokój z wnęką), a my z rodzicami wynajmowaliśmy mieszkanie w innym miejscu, babci jednak przez 20 lat nie było remontowane i było istną ruderą, nasze było całkiem nowe. Babcia proponowała wielokrotnie, żebyśmy się zamienili (było to jakieś 15 lat temu). Rodzice przystali na to, przeprowadziliśmy się do mieszkania komunalnego, a babcia do wynajmowanego, jednak cały czas wspieraliśmy ją finansowo, a mama przez te wszystkie lata co miesiąc dawała jej pieniądze za nadmetraż (na mieszkaniu wynajmowanym był jeden pokój). Jednak moja mama w swej naiwności i zaniedbania nie wymeldowała babci i przez te 8 lat babcia figurowała jako najemca mieszkania komunalnego (rodzice i ja z bratem byliśmy jednak tam zameldowani), mimo iż te 8 lat tam nie mieszkała. Z biegiem lat, rodzice z pokoju z wnęką podnieśli standard mieszkania do 2 pokoi, wyremontowali je z wielkimi nakładami finansowymi, z czasem zamieniliśmy się na mieszkanie komunalne 3 pokojowe, które również wyremontowaliśmy. Jednak na mieszkaniu 3 pokojowym babcia wciąż figurowała jako najemca, mimo, że odwiedzała nas raz do roku, po prostu nikt się nie spodziewał, że może tak nas oszukać. Jednak po 8 latach rodzice rozwiedli się i nie wiedzieli co teraz zrobić z mieszkaniem, ojciec stracił pracę, więc mama zaproponowała, że na jakiś czas ona z bratem sobie coś wynajmą, a żeby ograniczyć koszty babcia miała na 1-2 miesiące przyjść mieszkać do mnie i taty na mieszkanie komunalne 3 pokojowe, póki nie zdecydujemy co dalej. Po miesiącu mój tata poznał inną kobietę, mama znalazła mu pracę i wyprowadził się do innej.. a babcię nam zostawił. Babcia ubzdurała sobie, że jej się odwidziało i że to jest jej mieszkanie, nie raz powiedziała mojej mamie wprost ze śmiechem, że to jej wina, że jej nie wymeldowała, a na domiar złego zostawiła jako najemcę i "teraz możemy jej skoczyć". Ojciec został wymeldowany z urzędu, bo przez ostatnie 7 lat tu nie mieszkał. A my przez cały ten czas prowadzimy półżycie. Babcia ma problemy psychiczne, nikt się nią nie opiekuje, obaj jej synowie nie interesują się nią, jak była chora, to nikt jej nie pomagał, a my jej szczerze nienawidzimy za to co nam zrobiła i do jakiego oszustwa się posunęła. Grozi nam codziennie, mówi wszystkim, że to jest jej mieszkanie, szuka sposobów, żeby wyrzucić nas na bruk.. dla mnie ta kobieta nie jest babcią, w ogóle z nią nie rozmawiamy. Zauważamy u niej wiele oznak starczej demencji, myślę, że ona naprawdę wierzy, że to jej mieszkanie. Rozpowiada krzywdzące plotki na nasz temat, otruła naszego psa. W zeszłym roku mój ojciec ożenił się i urodziło mu się dziecko, mieszka on na mieszkaniu wynajmowanym. Wtedy przypomniał sobie o swojej matce, z którą przez tyle lat nie miał kontaktu i nakłonił ją, żeby go z powrotem zameldowała (na podstawie fałszywych zeznań, bo przecież on tu nie mieszka). Teraz odwrócił się przeciwko nam, przychodzi co jakiś czas i nam grozi, oboje mówią, że mamy się wyprowadzić itd. Nie rozumiem takiego zachowania i nie wiem co moglibyśmy zrobić. Nadmienię jeszcze, że ojciec jest nam winien ok. 11 tys. zł. alimentów, których nie płacił, mimo, że miał zasądzone i wciąż nie płaci. Ja po każdej jego wizycie dochodzę do siebie przez kilka tygodni, jestem roztrzęsiona, że własny ojciec, chce mnie pozbawić dachu nad głową. Wielokrotnie zastanawialiśmy się z mamą i bratem co robić, w końcu 15 lat temu zamieniła się z nami, rodzice ją spłacali, a jak tylko pojawiła się okazja bo wrócić tu jako najemca to już nie odpuści tego, aż do śmierci. Od kilku miesięcy ojciec jest tu zameldowany i podsłyszałam, że on i babka planują wykup tego mieszkania i wtedy chcą nas wyrzucić. Ja mieszkam w średnim pokoju, mój brat w małym, a babcia zajmuje duży. Moja mama śpi ze mną w pokoju, mimo, że niegdyś duży należał do mnie, a teraz babcia śpi w łóżku małżeńskim rodziców, korzysta z mebli które były mamy, nie ma praktycznie tu nic swojego. W zeszłym roku jak było naprawdę źle, kiedy nam groziła, zamachiwała się na nas i robiła naprawdę chore rzeczy, jak np. otrucie psa poszłam na policję zgłosić to jako znęcanie się nad rodziną. Potem wezwali mojego brata, a że jest niepełnoletni musiał przyjść z mamą. Jednak kazano jej na 10min wyjść, a wtedy policjantka prowadząca sprawę powiedziała do mojego brata "No co takiego babcia wam robi" bardzo ironicznym tonem..wtedy brat wzburzony wyszedł o takie potraktowanie i wiem, że sprawę umorzono. Czuję się totalnie zagubiona, mam naprawdę różne myśli, nie wiem już kogo mogę prosić o pomoc, niedawno zaczęło się od nowa. Któregoś dnia chodziła z nożem po domu, wiele razy zamykaliśmy się z bratem w pokoju i czekaliśmy tylko przerażeni aż mama wróci z pracy. Takich sytuacji było mnóstwo, po śmierci psa ta nienawiść w nas żyje jeszcze większa, nie wiem gdzie mogłam o tym napisać i przepraszam za takie dogłębne opisanie tej sytuacji, ale zależy mi na jakikolwiek pomysł od strony prawnej, mieszkaniowej, policji.. jak można by tą sytuację rozwiązać. Jesteśmy przywiązani do naszego mieszkania, sami z bratem i mamą je remontowaliśmy i bez babci przeżyliśmy tu najwspanialsze chwile naszego życia i nie chcemy się tak po prostu poddać i odpuścić mimo iż bardzo się boimy. Boję się, że babcia wykupi to mieszkanie bez naszej zgody, czy to możliwe? Tym bardziej, że ona przez wiele lat pracowała w Administracji Domów Miejskich i wciąż ma tam koleżanki, m.in. dzięki temu udało się zameldować ojca. W zeszłym tygodniu napisaliśmy pismo o wymeldowanie go, gdyż tu nie mieszka, ale boję się co to właściwie da, skoro wymeldują go, a ona pójdzie i znów go zamelduje i to będzie zamknięty krąg. I do tego to jej niepokojące usposobienie natury psychicznej, bo jaki normalny człowiek mógłby świadomie zabić psa...Bardzo proszę o jakąkolwiek radę lub pomoc, będę wdzięczna za każdy pomysł..Z góry dziękuję.
serena1989
 
Posty: 1
Rejestracja: 2009-03-15, 22:36

Postautor: feliks » 2009-03-30, 00:41

NIe możesz szukać pomocy do tak poważnej i ważnej dla Ciebie sprawy na forum . Zwróć sie do prawników np przez serwis prawny krn o opinie. Dostaniesz kompetentną odpowiedź na pismie z powołaniem przepisów, za którą zapłacisz 120 - 300 zł ( wyceniają przed podjęciem przez Ciebie decyzji). Namawiam, nie szukaj porad u forumowiczów.FD
feliks
feliks
 
Posty: 78
Rejestracja: 2008-05-20, 23:48


Re: Skomplikowana sprawa mieszkania komunalnego-proszę o pom

Postautor: Ireli39 » 2018-08-29, 14:49

Udało Ci się rozwiązać tą sytuację?
Ireli39
 
Posty: 1
Rejestracja: 2018-08-29, 14:31

Re: Skomplikowana sprawa mieszkania komunalnego-proszę o pom

Postautor: bartek4436776 » 2018-12-19, 13:16

Bardzo duże to jest opowiadanie tak naprawdę.Sam to przeczytałem bardzo dokładnie.
bartek4436776
 
Posty: 4
Rejestracja: 2018-12-19, 13:03


Wróć do Porady prawne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość